Kraj tysiąca i jednej ryby
Moja głębsza fascynacja Japonią zaczęła się od zjedzenia pierwszego kawałka sushi. Jak to smakuje? Powiem wprost - jak nic co do tej pory jedliście. Dopiero po skończeniu jedzenia można naprawdę określić czy się to lubi czy też nie. Na pewno nie można zbyt wiele o tym myśleć. Jemy przecież wodorosty oraz surową rybę. Jaki Polak o zdrowych zmysłach coś takiego na obiad by zjadł?
Jednak sushi to dopiero początek japońskiej sztuki gotowania. Tak..sztuki - ponieważ japończycy całkowicie inaczej traktują jedzenie niż my. Dla nas musi to być pełen talerz jedzenia który wcinamy bez przerwy, aż nic na nim nie zostanie. Czasami mieszamy wszystko razem, aż się z tego papka robi. Dla japończyków jest to rytuał. Chociaż robią to codziennie - robią to tak samo sumiennie niezależnie od czasu który im na to pozwala. W odróżnieniu od naszego jedzenia, tam posiłek składa się z wielu dań. W większości jest to coś co można skończyć jednym kęsem (a samo zrobienie tego zajmuje godzinę). Podstawą jest ryż, do tego gorąca zupa miso (dla niewtajemniczonych zupa z glonów z posmakiem jeziora), jakaś ryba i parę innych przystawek (marynowane warzywa, kiełki i inne dziwactwa). Jakkolwiek by ta potrawa nie wyglądała - nie wygląda ani też nie przypomina w smaku czegokolwiek co tutaj jedliście. Pobyt w Japonii to eksplozja nowych doznań smakowych. Dopiero z czasem (kiedy się odzwyczajamy od polskiego jedzenia) zdajemy sobie sprawę z kunsztu tego co dla nas w Japonii przyrządzono. Z całą premedytacją powiem, że polska kuchnia jest daleko za murzynami w porównaniu z japońską.
Oczywiście tak jak w każdej kuchni zdarzają się rzeczy niejadalne. Takim czymś w Japonii dla mnie jest “Nato”. Otóż nato wygląda mniej więcej tak jak pozostałość po “haftowaniu” pijaka. Składa się z grudek wielkości fasolki połączone jakimś dziwnym śluzem. Dla mnie nie do przełknięcia! Podobne odczucia mam do tofu. Jest to (chyba) rodzaj białego sera, który smakuje jak mydło. Je się to wielkimi ilościami w Japonii na różne sposoby. Jest grillowane, smażone, gotowane, oblewane syropami itp.
Akemi bardzo chciała pokazać mi wspaniały świat japońskiej kuchni, faszerowała mnie niesamowitą ilością różnorodnych potraw, połowy z tego co jadłem niestety nie pamiętam już ale jedno muszę przyznać - wszystko było przepyszne (oprócz niektórych wyjątków).
Pomysłowość japończyków nie zna granic. Są w stanie przyrządzić wszystko to co rośnie lub pływa w morzu. My znamy może 10-15 rodzajów ryb, oni…oj nawet nie chcę się zastanawiać nad tym. Menu w restauracji składa się minimum z 30 rodzajów ryb z których może być sushi przyrządzone. Wszystko bardzo świeże, nieraz nawet jeszcze skaczące. Ta “ozdoba” z ryby na jednym ze zdjęć jeszcze podskakiwała kiedy jedliśmy jej kawałki
Wybaczcie, że nie ma więcej zdjęć jedzenia, ale zanim wpadłem na pomysł, że warto byłoby to uwiecznić już dawno znajdowało się to u mnie w żołądku ![]()















